Wortalowy Q&A

Raz na jakiś czas na naszą skrzynkę mailową trafiają pytania, które nie są bezpośrednio i wprost są związane z obowiązkami informacyjnymi i IR. Tyczą się wielu rzeczy, m.in wortalowej „kuchni” czy praktyki pracy IR Managera. Postanowiliśmy zebrać je w zwartą całość „pytań i odpowiedzi” i zaprezentować Wam odpowiedzi. Miłej lektury! 🙂

Napisz coś więcej o sobie/o Was

Polecam Wortalową zakładkę „O NAS”. Jesteśmy pasjonatami rynku kapitałowego – tak można powiedzieć w ogromnym skrócie. Bardzo lubimy to, co robimy, czyli szkolić, doradzać i pomagać ludziom ze spółek. Takie skrzywienie zawodowe

Jak i dlaczego powstał Wortal?

Bo czas był ku temu najwyższy! : )

Po kilku latach pracy w branży (było to ok. 2011 roku) zauważyłem, że w polskiej sieci nie ma miejsca przeznaczonego dla ludzi z branży IR i obowiązków informacyjnych. Wiecie zapewne, co mam na myśli. Przestrzeni z case studies, artykułami, poradami, nowinkami., recenzjami, miejsca do dyskusji i wymiany myśli. Uznałem, że brakuje branżowego wortalu tematycznego prowadzonego przez osoby z doświadczeniem i pasją. Tak to się zaczęło. Skoro nikt nie zaczął działać w tym obszarze, zacząłem ja. Rozpocząłem od wstępnego szkicu pomysłu na serwis internetowy, wciągając do tematu mojego przyszłego wspólnika, Jarka Klimczaka. Też zapalił się do tej wizji – był to czas, iż był aktywniejszym inwestorem giełdowym ode mnie i również śledził, co w trawie piszczy.  Połączyliśmy siły i tak się zaczęło. Od szkicu pierwszego pomysłu na serwis do jego debiutu w marcu 2012 r. minęło kilka miesięcy intensywnej pracy, również programistycznej (wielki szacunek dla naszego webmastera i grafika, Marcina Borkowicza). Bez niego wizja tego, jak Wortal powinien wyglądać w pierwszych latach działalności kształtowała by się o wiele dłużej. Szacunek, Panowie.

Najgorsze, co może przytrafić się nowemu serwisowi to śladowa ilość tekstów. Rozpoczęliśmy więc pracę nad ich przygotowywaniem, aż do debiutu. A jak nam to dalej wychodzi, możecie obserwować odwiedzając regularnie nasze IR-owskie branżowe poletko : ) Moim zdaniem warto.

Jakie macie plany na najbliższy czas?

Zaawansowane i różnorakie. Prócz bieżącej działalności contentowej i doradczo – szkoleniowej prowadzimy równolegle kilka projektów stricte internetowych (dotyczących naszych branżowych produktów i usług), które zamierzamy wdrożyć w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Czegoś takiego w polskim IR nie robił jeszcze nikt. Gwarantuję, że wielokrotnie Was jeszcze zaskoczymy.

Jak oceniasz stan polskiego IR?

Pozytywnie, chociaż wiele jeszcze przed nami. Nie zawsze zależy to wbrew pozorom od budżetu na działania czy wielkości spółki. Wysokiej klasy działania IR-owe można zaobserwować zarówno u „okrętów flagowych” polskiego parkietu, jak również u niewielkich spółek. Kwestia jest inna: jakość IR zależy głównie od podejścia i mentalności decydentów.  Oczywiście, wskazane jest posiadanie dobrej argumentacji co do sensu wprowadzenia takiej polityki, ale czasami „głową muru nie przebijesz”. Wszystko zaczyna się od „zielonego światła” od zarządu. Reszta zależy od kompetencji i pomysłów zespołu i/lub mądrego doradcy.

MAR – jak oceniasz nowe regulacje? Szansa czy zagrożenie?

Z pewnością nie jest szansą – szczególnie w sytuacji braku wiążących interpretacji i „megaelastyczności” nowej regulacji. Moim zdaniem ponad dwie dekady polskiego rynku kapitałowego to nadal za wcześnie na tego typu prawo. Ale dostaliśmy to wraz z dobrodziejstwem unijnego inwentarza, więc musimy w tym reżimie prawnym prawidłowo funkcjonować. Jak najbardziej jest to możliwe do zrobienia. Czy MAR jest zagrożeniem? I dla kogo? Z pewnością dla tych emitentów, którzy do tej pory po macoszemu traktowali obowiązki informacyjne oraz dla zarządów lekceważących rolę IR. Największy problem polega na tym, iż w przypadku lekceważącego podejścia do nowych regulacji na negatywne skutki płynące z sankcji narażone jest wiele nowych osób, m.in. szeroka rzesza osób powiązanych rodzinnie/biznesowo z osobami pełniącymi obowiązki zarządcze.

Jaki okaże się bilans wprowadzenia MAR-u? O tym będziemy mogli powiedzieć dopiero za kilka lat.

Jak trafiłeś do branży?

Całkiem niespodziewanie. Kilka lat wcześniej pracowałem w PR, mediach i samorządówce. Relacje inwestorskie początkowo uznawałem stricte za „inwestorski PR”, czyli typową odmianę działań public relations. Rozpoczynając pracę po stronie spółki, „wsiąkłem” w nowe dla mnie wówczas zawodowe obowiązki. To były bardzo inspirujące czasy –  każdego dnia uczyłem się czegoś nowego. I bardzo mi się to spodobało. Chciałem więcej! : )

Czy jesteś giełdowym graczem?

Tak, ale obecnie mało aktywnym, również z uwagi na kwestie moich zobowiązań wobec Klientów.

W co inwestujesz, jeśli inwestujesz?

Bardzo różnie – obecnie przede wszystkim inwestycje wysokiego ryzyka z potencjalnie dużą stopą zwrotu. Nie, nie jest to Forex : )

Jak trafić do branży IR?

Pewnych sposobów nie ma,  ale kilkoma wskazówkami chętnie się podzielę: bądź na bieżąco z materiałami na Wortalu (nigdy nie wiesz, co i kiedy może Ci się przydać, a staramy się zawsze trzymać rękę na pulsie), buduj relacje podczas imprez i eventów branżowych, doskonal swoje kompetencje, które mogą Ci się przydać (a to specyficzna branża, w której wskazana jest interdyscyplinarna wiedza) i oczywiście śledź serwisy internetowe spółek i portale rekrutacyjne. Zapomniałbym o najważniejszym – odrobina szczęścia jest również wskazana. Jak to w życiu.

Czy muszę mieszkać w stolicy, by łatwiej znaleźć pracę w branży?

I tak i nie. Faktycznie, większość firm doradczych i instytucji powiązanych mniej lub bardziej z szeroko pojętym rynkiem kapitałowym mieści się w Warszawie. Ale przecież nie wszystkie – chociażby my. Mieszkamy na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim (uchodzącym za „najbardziej wysuniętą na południe dzielnicę Warszawy” : ) ). Stąd chyba wziął się mój sentyment do Warszawy, którą odwiedzam regularnie i dobrze się tam czuję.

Pracujemy i tak na terenie całej Polski, więc sama siedziba de facto ma niewielkie znaczenie. Oczywiście, jeżeli ktoś wiąże swą karierę zawodową z pracą w KNF, GPW,  czy rzeszą spółek które swe centrale mają właśnie w stolicy, to przeprowadzka jest naturalną koniecznością. Na pewno to większy wybór, z uwagi na skupisko przedsiębiorstw i instytucji. Pieniądze również będą (teoretycznie!) lepsze z takiego wyboru. Ale polskie spółki znajdują się przecież na terenie całego kraju. W samym tzw. pasie południowym (czyli tam, gdzie nam najbliżej) jest ich kilkaset. Oczywiście, jeżeli Twoim celem zawodowym jest podjęcie pracy w konkretnej, wymarzonej spółce na stałe, to taka przeprowadzka (nawet kilkaset kilometrów dalej) również stanie się koniecznością. Nie każdy zapewne jest w stanie sobie na to pozwolić, z uwagi np. na zobowiązania rodzinne. Warto głęboko przemyśleć taką decyzję i rozważyć zyski i straty.

Co powinien umieć IR-owiec?

Relacje inwestorskie to wiedza interdyscyplinarna, jak wspomniałem wcześniej. Zacytuję w tym miejscu fragment mojej rozmowy z blogerem Uzo Borewiczem. Tutaj znajdziecie CZĘŚĆ 1, CZĘŚĆ 2, CZĘŚĆ 3

(IR-owiec – przyp. GS) To naprawdę trudny zawód. Łączy wiedzę prawną, finansową, psychologiczną i umiejętności komunikacyjne. Czyli nie ma studiów, które przygotują nam gotowego specjalistę ds. IR. To musi być człowiek, który lubi ludzi, potrafi pracować z nimi i dla nich, również w stresie. To osoba, która potrafi dostosować informację do odbiorcy oraz rozumie mechanizmy rynku i finanse.

Mam wrażenie, że wszyscy zapominamy, że ten zawód ma w nazwie „relacje”. Tu prawnik nie da rady, jeżeli ma „klapki na oczach” i jest jedynie nastawiony na wypełnianie obowiązku informacyjnego. Księgowy, czy finansista również wysiada, bo interesują go wskaźniki i jak jest zysk to nie ma już nic do powiedzenia, bo przecież jest zysk. PR-owiec też będzie słaby, bo najczęściej nie ma wiedzy prawnej i ekonomicznej. Psycholog biznesu również nie da rady, choć jest moim zdaniem blisko ideału, w końcu jest od „relacji”, ale brak mu wiedzy o rynku kapitałowym. Trzeba więc kształcić nowych ludzi, którzy będą łączyć te wszystkie dyscypliny, lub tych, którzy są dokształcać w tych poszczególnych dyscyplinach. Szkolenia, które proponuje rynek powinny obejmować wszystkie te dziedziny.(…)”.

Uzo świetnie podsumował najważniejsze elementy tego zawodu. A umiejętności twarde? Na pewno język angielski. Im płynniej, tym lepiej. Zarówno mówiony, jak i pisany. I niekoniecznie chodzi tu o pracę w spółkach z zagranicznym akcjonariatem, ale doskonalenie własnych umiejętności zawodowych, lekturę zagranicznych serwisów, materiałów na Youtube. ¾ takich wartościowych treści jest właśnie w języku angielskim.

Kolejny skill – Excel i Power Point. Opanowanie Excela przydaje się bardzo. Nie jest to oczywiście proste, a sam program ma multum możliwości. Sam widzę, ile jeszcze rzeczy mogę się w nim nauczyć, mimo że to jedno z moich podstawowych narzędzi pracy. PS. Kwestii nauki zarówno Excela jak i doskonalenia języka angielskiego poświęcimy jeden z kolejnych artykułów. Jakie inne programy i aplikacje warto poznać? Zajrzyj tutaj:

12 najlepszych narzędzi i aplikacji niezbędnych specjaliście ds. relacji inwestorskich

Co jest najważniejsze w pracy IR-owca?

Dla mnie najważniejsze są trzy filary. Ambicja jest podstawową wartością. IR-owiec często ma dużą swobodę w trakcie wypełniania swoich zawodowych obowiązków i to od niego zależy, jaką ilość pomysłów uda mu się zrealizować, czego chce się dowiedzieć, czego nowego nauczyć, co poprawić i udoskonalić. Oczywiście, niektóre zadania są powtarzalne (a nawet żmudne), ale większość jest naprawdę ciekawa. Można powiedzieć, że bywa niezłą rozrywką intelektualną : ) Jeżeli jesteś ambitny, lubisz się uczyć nowych rzeczy, samodzielnie zdobywać wiedzę, szukać, analizować i pracować multiprojektowo – to praca dla Ciebie.

Odporność na stres to drugi z ważnych elementów naszej profesji. Jasne, że stres jest stałym elementem wielu różnych zawodów, ale fakt jest faktem. To często bardzo wymagająca i stresująca działka. Zarówno po stronie IR-owca wewnątrz spółki, jak i zewnętrznego doradcy. Nie każdy bowiem dobrze znosi pracę pod presją czasu i nieregularne godziny pracy (a raczej częste zaburzenie ośmiogodzinnego dnia pracy). To zdecydowanie nie profesja dla tych, którzy lubią by było zawsze jasno, miło i klarownie od 8.00 do 16.00, po czym wyłączają komputer i zapominają o pracy aż do poranka następnego dnia. Oczywiście, to sinusoida. Poziom stresu diametralnie wzrasta w przypadku istotnych wydarzeń, komunikacji w sytuacji kryzysowej czy domykaniu dużych (z perspektywy emitenta) projektów.

Last but not least – budowanie relacji. Jak sama nazwa wskazuje, relacje inwestorskie powinny skupiać się na relacjach. Umiejętność osiągania porozumienia z ludźmi, którzy w pierwszym wrażeniu niekoniecznie muszą sprawiać wrażenie życzliwych i egzekwowania od nich wymaganych przez nas np. dokumentów jest niezmiernie istotna. Sama skuteczność obiegu informacji w spółce czy grupie kapitałowej w dużej części opiera się na jakości relacji, które dział IR miał możliwość zbudować (lub nie). Oczywiście, można preferować metodę kija i opierać się jedynie na dawaniu zadań „do wykonu” i restrykcyjności. Jednakże to polityka na krótką metę. Większość osób, z którymi dział relacji inwestorskich wchodzi w relacje nie ma wobec niego podległości służbowej. Zatem od dobrej woli tych osób zależy, czy zawsze i wszędzie będą terminowo wykonywać swe sprawozdawcze obowiązki wobec nas.

Jasne, można prosić, można grozić konsekwencjami, ale ……. lepiej tłumaczyć i pokazywać zalety harmonijnej współpracy. Czy to bywa trudniejsze niż restrykcyjność? Oczywiście! Ale z perspektywy czasu uważam, że naprawdę warto.

Czy warto wybrać się na studia podyplomowe z zakresu IR?

Co prawda nie miałem okazji ich ukończyć, ale słyszałem wiele pozytywnych rzeczy na ich temat. Najważniejsza jest praktyka ale… zawsze warto doskonalić swoje umiejętności – szczególnie w sytuacji, gdy na ww. studiach wykłada sporo praktyków z naszej branży.

KNF – giełdowy regulator. Z Twoich tekstów wynika, że masz dosyć krytyczne zdanie nt. polityki tego urzędu?

Kiedy trzeba skrytykować to krytykuję, kiedy warto pochwalić – zawsze to zrobię. Podstawowy problem polega na tym, iż mam inny pogląd i wizję działania nadzoru nad rynkiem kapitałowym, czego nie ukrywam w swoich tekstach. Stawiam na partnerstwo i wsparcie, a nie straszenie sankcjami. Brakuje nam „mody na giełdę”, a restrykcyjność obecnych regulacji wielu bardziej zniechęca, niż zachęca. Jeżeli coraz więcej firm rozważa wyjście, a mniej debiut, to coś jest naprawdę nie tak. Polska giełda jeszcze nie tak dawno miała ambicję stać się centrum giełdowym środkowo – wschodniej Europy. W jakim miejscu jesteśmy teraz? Polski rynek kapitałowy, który powinien być dumą i sukcesem naszych rynkowych przemian trzeba wspierać, a nie dobijać. W mojej opinii to zadanie również dla giełdowego regulatora.

Jaką prasę polecasz? Co regularnie czytasz?

Z prasy giełdowej klasycznie – Parkiet i Puls Biznesu. Z innych tytułów prasowych – Rzeczpospolitą, od czasu do czasu tygodniki opinii (Do Rzeczy i Politykę). Z niegiełdowych magazyny komputerowe PIXEL (PL) i Retro – Gamer (ANG), których jestem wielkim fanem.

Jakie blogi i portale śledzisz?

Tym razem będą nie tylko giełdowe.

www.parkiet.com

www.pb.pl

www.seg.org.pl

www.sii.org.pl

www.strefainwestorow.pl

www.nadzorkorporacyjny.pl

www.andrzejnartowski.pl

www.bankier.pl

www.rp.pl

www.silesion.pl

www.liczysiewynik.pl

www.dynanet.pl

www.ircafe.com

i wiele, wiele więcej : ) Ograniczmy się tym razem do tych najważniejszych.

Kogo najbardziej podziwiasz w branży?

Jest sporo takich osób, które mnie inspirują i wiele się od nich nauczyłem, ale…… z szacunku dla nich obawiam się, iż kogoś mógłbym pominąć w wyliczance, więc tym razem będzie bez nazwisk.

Co cię najbardziej denerwuje w twojej pracy –  jakie są największe wady pracy w tej branży?

Nie ma róży bez kolców. Jeżeli jesteś singlem bez zobowiązań rodzinnych – trafiłeś idealnie : ) Jeżeli niekoniecznie, ryzykujesz zarzuty o pracoholizm i o to, że rodzina większość czasu ogląda Twoje plecy skupione na laptopie. Może w przypadku większych zespołów stacjonarnych problem nie jest aż tak odczuwalny, ale gdy sam w spółce jesteś „sterem, żeglarzem i okrętem” robi się ciekawie. To po prostu trzeba lubić.

Grzegorz Surma

Print This Post Print This Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one + nineteen =