„Nowoczesnym relacjom inwestorskim bliżej do finansów niż do PR lub dziennikarstwa” – wywiad z Pawłem Bujnowskim, Szefem Biura Relacji Inwestorskich LOTOS S.A.

/Grzegorz Surma/ Witam, Panie Pawle. Na wstępie naszej rozmowy chciałbym zapytać, jak trafił Pan do branży relacji inwestorskich? Planowany rozwój kariery, pozytywne zrządzenie losu czy może jeszcze inna kwestia?

/Paweł Bujnowski/ Dzień dobry. Jestem finansistą i ostatnie 12 lat po studiach pracowałem w bankach inwestycyjnych i domach maklerskich (Citigroup, Credit Suisse, DM Banku Handlowego, Trigon DM). Do przejścia na spokojniejszą stronę rynków kapitałowych skłonił mnie ‘head hunter’ oraz moje zainteresowanie branżą naftową (w 2004 roku pracowałem przy transakcji dual-listing’u węgierskiego MOL-a na WGPW). Grupa LOTOS jest dla mnie szansą pracy dla ambitnej, szybko rosnącej Spółki, stąd mój plan by spędzić w zespole IR LOTOS-u następne 7-10 lat.

Jak Pan ocenia polską branżę IR? Moim zdaniem jesteśmy jeszcze na zupełnie innym poziomie rozwoju (dużo wolniejszy rozwój), niż przykładowo klasyczna branża public relations. W IR pozostało jeszcze wiele do zrobienia – opóźnienie do praktyk realizowanych w krajach Zachodu szacuję na dobrych kilka lat, które musimy nadrabiać codzienną pracą. Czy podziela Pan tą opinię?

Polska giełda dojrzewa i branża relacji inwestorskich wraz z nią. Im bardziej rozwinięty będzie rynek kapitałowy, tym znaczenie relacji inwestorskich będzie rosło. To naturalne. Trudno dzisiaj merytorycznie podciągać polski IR do standardów amerykańskich, gdzie IR to praktyczne narzędzie w rękach zarządów spółek giełdowych służące do zarządzania kosztem kapitału pozyskiwanego na rozwój i realizację strategii.

Pełna zgoda: sporo nauki przed nami. Proszę spojrzeć na branżową ofertę szkoleniową: obowiązki informacyjne, podstawowa obsługa Excela, umiejętność prezentacji danych finansowych, sporządzanie raportów okresowych – jesteśmy wciąż w podstawówce…

Pokutuje etykietka IR jako przedłużenia PR o element raportowania poprzez ESPI i opanowanie kalendarza spotkań zarządu z inwestorami. Tymczasem w mojej ocenie nowoczesnym relacjom inwestorskim bliżej do finansów niż do PR lub dziennikarstwa. To fach wymagający oczywiście mistrzowskich umiejętności komunikacyjnych i prezentacyjnych, ale wykorzystywanych dla proaktywnego propagowania strategii zarządów na rynku kapitałowym popartego rozumieniem mechanizmów tworzących giełdową cenę akcji oraz znajomością giełdowych regulacji prawnych.

W LOTOSIE relacje z inwestorami budujemy na trzech płaszczyznach: raportując najważniejsze wydarzenia, proaktywnie dbając o kontakty z rynkiem oraz przygotowując członków Zarządu Spółki do kontaktów z inwestorami i analitykami na bazie analiz danych gromadzonych w codziennej interakcji z podmiotami rynku kapitałowego.

Wszystko po to, by tak pozyskane zaufanie i sympatię do Spółki przekuć na łatwiejszy dostęp do tańszego kapitału, który umożliwi sfinansowanie inwestycji rozwojowych i wzrost wartości Spółki dla jej akcjonariuszy.      

Lotos jest spółką z WiG20, zatem jedną z największych w Polsce. Czy mógłby Pan przybliżyć naszym użytkownikom jak wygląda codzienna praca komórki IR w jednym z największych polskich koncernów paliwowych?

Tak jak powiedziałem, jesteśmy proaktywni. Naszym głównym zadaniem jest bieżąca współpraca z uczestnikami rynku kapitałowego (spotkania, telekonferencje etc.). Dużo podróżujemy – staramy się być wszędzie tam gdzie dzieją się ważne rzeczy z perspektywy realizacji Strategii Grupy LOTOS.

Pański zespół liczy (łącznie z Panem) cztery osoby. W branży relacji inwestorskich dosyć rzadko można spotkać tak liczną komórkę IR. W większości polskich spółek IR prowadzi jedna, góra dwie osoby. Czy obecny skład jest odpowiedzią na ilość i zakres zadań, jakie Państwo realizujecie?

Do budowania relacji z rynkiem podchodzimy kompleksowo, wszystkie zadania realizujemy in-house, unikamy tzw. outsourcingu. Nasz zakres działań jest dość szeroki: proszę pamiętać, że LOTOS dzisiaj to pionowo zintegrowany koncern naftowy, który operuje w trzech krajach (Polska, Norwegia i Litwa), a w skład grupy kapitałowej wchodzi obecnie 39 spółek. Zespół musi wyśmienicie znać i rozumieć biznes, być na bieżąco z projektami w toku – na co dzień tłumacząc analitykom postępy w realizacji deklarowanych celów strategicznych.

Jak Pan ocenia głównego giełdowego regulatora, czyli Komisję Nadzoru Finansowego? Na ile Pana zdaniem jej działalność przyczynia się do umacniania transparentności na polskim rynku kapitałowym?

Polski nadzór nad systemem finansowym wykazał w ostatnich latach swoją efektywność chroniąc krajowy system bankowy od kryzysu. Skoro ta sama instytucja nadzoruje również rynek kapitałowy, to można zakładać, że będzie dbać o jego stabilność. W efekcie „rygorystyczność” i konsekwencję KNF-u postrzegamy jako mocny plus tej instytucji.

Komisja edukuje od podstaw. Pozostaje w twórczym dialogu ze Stowarzyszeniem Emitentów Giełdowych organizacją, reprezentującą Spółki w lobbowaniu na rzecz optymalnych rozwiązań prawnych u instytucji regulujących i nadzorujących polski rynek kapitałowy.

Sukces WGPW nie byłby możliwy bez doświadczonych kadr profesjonalistów wcześniejszej KPWiG, a dzisiejszej KNF.

Jak Pan sądzi, czy w najbliższych latach Spółki dostrzega potencjał który drzemie w elektronicznej komunikacji ze swymi interesariuszami, czy może jednak status quo zostanie zachowany jeszcze przez długie lata?

Tzw. „chat-y”, wideokonferencje to już codzienność – choć z naszych konsultacji z rynkiem wynika, że nie jest to element pierwszej potrzeby w katalogu sposobów komunikacji spółek z inwestorami. Zgadzam się z Panem, że jest to dziedzina o ogromnym potencjale, zważywszy na rynkową ofensywę aplikacji i narzędzi opartych na takich usługach.

Jak Pan ocenia plany mające na celu ograniczenie częstotliwości publikowania raportów okresowych? Dyrektywa Unii Europejskiej regulująca ww. kwestię weszła w życie w listopadzie 2013 r. Najistotniejsza zmiana przepisów unijnych dotyczy zakazu ustanawiania przez Państwa macierzyste obowiązków publikacji raportów okresowych innych niż raporty roczne i półroczne. Czy Pana zdaniem wdrażanie takiej dyrektywy w obecnej fazie rozwoju rynku kapitałowego ma jakikolwiek sens? Moim zdaniem nie przyniesie ona wiele dobrego dla rynkowej przejrzystości oraz w kwestii równego dostępu do informacji.

Docierają do nas sygnały, że rynek skłaniałby się do utrzymania przekazywania przez spółki giełdowe danych na temat wyników w układzie cokwartalnym.

Pamiętajmy jednak, że zniesienie obowiązku nie stanowi zakazu publikowania w dotychczasowej częstotliwości przez Spółki, które wyraża taką wolę. Jestem za deregulacją – rynek nagradza rzetelnych i pracowitych.

Społeczna odpowiedzialność biznesu to ważny element działalności Grupy Lotos. Kolejny raz z rzędu zostaliście Państwo zakwalifikowani do Respect Index, publikujecie obszerny, zintegrowany raport roczny. Czy Pana zdaniem w niedalekiej przyszłości można liczyć na upowszechnienie raportowania przez Spółki treści fakultatywnych, wykraczających poza „program minimum” w IR? Czy Państwo również zamierzacie jeszcze bardziej zintensyfikować działania w tym zakresie?

W przypadku tzw. zintegrowanego raportu rocznego mówimy o dostosowaniu się do światowego trendu w zakresie raportowania zgodnie ze standardem GRI (Global Reporting Initiative). Czy widział Pan nasz świeżo opublikowany interaktywny raport GRI za 2013 r. w internecie ?

Indeks RESPECT, to firmowany przez poważanego na rynku audytora „certyfikat” wystawiony najlepszym standardom zarządzania w sferze ładu korporacyjnego, informacyjnego i relacji z inwestorami przy uwzględnieniu najlepszych praktyk w obszarach ekologii, społeczeństwa i pracowników. Cieszy nas, że należymy do elity.

Społeczna odpowiedzialność biznesu w Polsce wchodzi w erę mądrego, uczciwego wsparcia budowy strategii biznesowej. Na przykładzie naszej Spółki: odpowiedzialność za produkt, wobec pracowników i w etyce biznesu to wartości, które przynoszą korzyści. Niskim nakładem finansowym rozwijają zaufanie klientów, świadomość biznesową pracowników w firmie i ograniczają ryzyka – choćby dzięki edukacji zdrowotnej, w zakresie norm bhp, bezpieczeństwa jazdy i tzw. eco-drivingu.

Jeśli myślimy o trwałym wzroście wartości firmy nie możemy pozwolić sobie na ignorowanie kontekstu społeczno- środowiskowego. 

Co Pan sądzi o mediach społecznościowych i ich użyteczności w praktycznym prowadzeniu relacji inwestorskich?

Trudno sobie wyobrazić, żeby już jutro media społecznościowe i pozostałe nowoczesne formy komunikacji zastąpiły bezpośredni spersonalizowany kontakt. Jednak jako wspomaganie procesu komunikacji mogą okazać się wdzięczną, efektywną a przy tym szalenie modną „tubą” rozprzestrzeniania informacji w pewnych środowiskach interesariuszy, więc będą rozwijane.

System ESPI to zmora wielu praktyków IR. To bodajże jedna z niewielu pozostałych branż, w której podstawowe narzędzie służące do sprawozdawczości tak odstaje od możliwości, jaki współczesnemu użytkownikowi daje Web 2.0 Jak Pan sądzi, czy doczekamy się zmian w tym zakresie, np. uwolnieniu klienta ESPI bądź sprawozdawczej alternatywy – konkurencyjnego podmiotu (programu, narzędzia etc), który zrobi to po prostu lepiej, z większym naciskiem na usability?

Pamiętajmy, że system ESPI powstał w czasach, kiedy nie było alternatywy komunikacyjnej. Narządzie ma potencjał do rozwoju i poprawy funkcjonalności, póki co jednak zespół dobrze sobie z nim radzi w codziennych obowiązkach, to element rutyny, który nie absorbuje nas w dużym stopniu i – co za tym idzie – nie budzi emocji.

Pomysły o likwidacji ESPI i raportowaniu np. przez Facebook, czy Twitter wydają się przedwczesne. Front end ESPI może nie jest super przyjazny dla użytkownika, ale na pewno nie wpływa na pogorszenie jakości przekazu ważnych informacji do rynku. 

Grzegorz Surma

Print This Post Print This Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × 1 =