Niebezpieczny precedens – czy politykowi wolno więcej?

W ostatnim czasie bardzo wiele dyskusji wywołał fakt ujawnienia przez premiera Donalda Tuska informacji o odwołaniu przez Radę Nadzorczą PGNIG Grażyny Piotrkowskiej – Oliwy oraz wiceprezesa Radosława Dudzińskiego, zanim spółka poinformowała o tym w oficjalnym komunikacie. Czy to zdarzenie może spowodować lawinę i wpłynąć na kwestię raportowania informacji poufnych na polskim rynku kapitałowym?

Komisja Nadzoru Finansowego z urzędu podjęła decyzję o wszczęciu postępowania w sprawie ujawnienia poufnych informacji dotyczącej spółki notowanej na rynku publicznym. Stało się tak, ponieważ komunikat ten mógł istotnie wpłynąć na notowania spółki. Za taki czyn grozi kara do trzech lat więzienia oraz dwa miliony złotych grzywny, zgodnie z art. 180 „Ustawy o obrocie instrumentami finansowymi (…)”.

Premier zbagatelizował tą sprawę, jednak czy ludzie związani z rynkiem kapitałowym też tak powinni to tego podejść? Wydaję się, że nie ponieważ taka sytuacja może nieść za sobą wiele niebezpieczeństw. Dlaczego?               

Po pierwsze, jeżeli sprawa zostanie wyciszona, możemy mieć do czynienia z powstaniem tak zwanego „casusu Tuska” gdyż osoba, która w świetle obowiązującego prawa złamała je nie będzie pociągnięta to odpowiedzialności. Jeżeli tak się stanie i sprawa zostanie rozmyta w organach kontrolnych, może to mocno tąpnąć polskim rynkiem kapitałowym. Każda ze spółek, której zostanie postawiony zarzut nieujawnienia informacji poufnej zgodnie z obowiązującym prawodawstwem dostanie „do ręki” potężny argument w dyskusji z KNF-em. Tym sposobem nałożenie sankcji na jakikolwiek podmiot giełdowy w kwestii złamania casusu informacji poufnej stanie się problematyczne.

Po drugie, mogą w przyszłości znaleźć się w świecie polityki ludzie, którzy będą powoływać się na „casus Tuska” co spowoduję chęć naśladowania takich zachowań. Może to stwarzać dodatkowe narzędzie nacisku na zarządy spółek.

Kolejnym niebezpieczeństwem, które może nastąpić jest odwrócenie się inwestorów od spółek skarbu państwa, ponieważ przez „casus Tuska” mogą być one mało stabilne w zarządzaniu co w konsekwencji może wpłynąć na ich przyszłe kursy. Praca włożona w relacje inwestorskie może zostać zmarnowana, ponieważ polityk jednym swoim słowem może zaprzepaścić strategię i budowany przez lata wizerunek firmy.

Dotychczas świat polityki był bardziej ostrożny w komentowaniu i ocenianiu oraz ujawnianiu pewnych informacji, gdyż liczył się z konsekwencjami.

„Casus Tuska” może doprowadzić to tego, że politycy będzie sobie śmielej poczynał na rynku kapitałowym, co jest negatywną tendencją – wielu z polityków ma problem ze zrozumieniem mechanizmów rządzących tym rynkiem.

Nie sądzę, by Tuskowi mogły grozić realne sankcje. Jestem jednak za tym, by KNF wypracował rozwiązanie, które pozwoli wysłać następujący sygnał politykom wypowiadającym się na temat rynku kapitałowego : „przestrzegajcie obowiązującego prawa! Sami jest stworzyliście”.

Kto wie, może niniejszy case stanie się katalizatorem pozytywnych zmian związanych z kwestią raportowania informacji poufnych. Rozbieżności interpretacyjne, obowiązek emitentów raportowania niniejszych zdarzeń w trybie „ex ante”, ocenianie ich motywacji przez KNF w trybie „ex post” – wszystko to negatywnie wpływa na przejrzystość polskich relacji inwestorskich. Uważam, że w obecnej fazie rozwoju najlepiej sprawdziłby się zamknięty i ściśle określony katalog zdarzeń, które obligatoryjnie należałoby raportować jako informacje poufne. Na zbytnią dowolność jest po prostu za wcześnie.

Jarosław Klimczak

foto: www.premier.gov.pl

Print This Post Print This Post

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 − eight =