Lekceważenie akcjonariuszy i uczestników rynku kapitałowego – przyczyny i skutki problemu

To temat poważny i kłopotliwy – lekceważenie przez Spółkę giełdową swych akcjonariuszy, zarówno indywidualnych jak instytucjonalnych to krótkowzroczne postępowanie. Świadczy o nieznajomości reguł rynkowych, nowoczesnych standardów zarządzania przedsiębiorstwem oraz transparentności firmy. Bycie Spółką akcyjną notowaną na giełdowym parkiecie to dla wielu firm cel – świadczy o pozycji rynkowej, doświadczeniu oraz zaawansowanej fazie rozwoju.

Niestety, władze Spółek często zatrzymały się ze swoją świadomością zarządzania w połowie XX wieku, jeśli nie wcześniej. Co więcej, negatywne nastawienie do inwestorów (de facto pracodawców i właścicieli Spółki!) potrafi eskalować w formy uporczywego unikania kontaktu z inwestorami i analitykami, zbywania ich pod byle pretekstami, nie odpowiadania na wiadomości mailowe lub (co chyba najgorsze!), odwoływanie spotkań w ostatniej chwili.

Są to skandaliczne praktyki, nie obawiajmy się mocnych słów.

Zachowawczość do n-tej potęgi

Świadczy to o mentalności kierownika przysłowiowej i stereotypowej „budki z piwem” (przepraszam z góry za mimowolne urażenie uczciwych przedsiębiorców małej gastronomii). To tylko przykład praktyk wrogich inwestorom. Po co w takim razie Spółka zdecydowała o giełdowym debiucie? Nie miała świadomości obowiązków, które z tym faktem się wiążą? W takim razie, jakie jest ich przygotowanie do prowadzenia biznesu w realiach internetowego społeczeństwa informacyjnego, nowoczesnych narracji, świata nawet już nie Web 2.0, ale 3.0? Moim zdaniem, iluzoryczne. To droga donikąd i początek końca takich Spółek lub ich dużych problemów.

Brak świadomości i POTRZEBY wdrożenia polityki proinwestorskiej, długofalowych strategii komunikacyjnych nie jest już nawet błędem i nieodpowiedzialnością, ale głupotą. Takie osoby nie nadają się na stanowiska, które piastują. Warto, by ich Rady Nadzorcze miały tego świadomość. Gorzej, gdy Rady aprobują takie rozwiązania: z braku świadomości, doświadczenia bądź zwykłego lekceważenia kwestii polityki proinwestorskiej.

Cóż, to ich wybór. Akcjonariusze przecież nie mają obowiązku inwestowania w akcje tego typu Spółek. Ale same szkody dla Spółki, aprobującej guślarską tajemniczość i unikanie nowoczesnej komunikacji bywają nie do odrobienia. Dodatkowo, co oczywiste, ucierpi wizerunek firmy. Czasami nie potrzeba czarnego PR-u bądź negatywnej narracji, by zaszkodzić firmie. Najczęściej szkodzi sobie sama, przez błędną politykę zarządzania. Doprowadzając do tego tylko poprzez własną nieodpowiedzialność.

Jak temu przeciwdziałać? Szkolić i jeszcze raz szkolić. Uczyć. Zarząd, najwyższe władze, nie tylko pracowników. Korzystać z doświadczenia i propozycji firm, oferujących tego typu usługi. Przekonywać, jasno i klarownie uwypuklając pozytywy i plusy takiej decyzji. Bo gdy władze Spółki nie interesuje aktywność w tym temacie, nie ma szans na realizację aktywnych działań proinwestorskich.

Weźmy pieniądze z debiutu i jakoś to będzie

Tymczasem istnieją Spółki, które:

  • nie posiadają wdrożonej strategii działań RI ani harmonogramu tych działań;
  • dział IR nie posiada określonego budżetu i nie jest z niego rozliczany;
  • szkolenia pracowników są iluzoryczne (lub nie ma ich wcale);
  • inwestorzy indywidualni nie istnieją w perspektywie Spółki. Spółka nie jest zainteresowana zacieśnianiem kontaktu z nimi, aktywizowaniem ich środowiska, programem lojalnościwo – rabatowym bądź wieloma innymi akcjami, którymi można aktywizować środowisko inwestorskie;
  • zarząd unika kontaktu z analitykami, dziennikarzami, jest niechętny mediom;
  • Spółka nie jest członkiem SEG, nie współpracuje również z innymi organizacjami działającymi dla pożytku rynku kapitałowego.

Czy to możliwe? Niestety, jak najbardziej. Nadal często spotykane. Dla rynku kapitałowego, specjalistów RI i ich renomy , jak i reszty osób związanych z branżą najlepiej by było, gdyby takie Spółki nabrały ogłady i zmieniły swoją politykę albo…. odeszły w niebyt, zdejmując Spółkę z giełdy. Takie podmioty zupełnie nie dorosły do obecności na parkiecie i dużej odpowiedzialności, która się z nią wiąże.

Grzegorz Surma

Print This Post Print This Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × four =