KNF kwestionuje sensowność publikacji Indywidualnych Standardów Raportowania

Od kilku dni obowiązki informacyjne emitentów w praktyce wypełniane są w dualizmie prawnym. Rozporządzenie MAR, mające najwyższy status oraz dalej obowiązujące „Rozporządzenie (…) w sprawie informacji bieżących i okresowych” istnieją obok siebie. Jakby tego było mało (to współistnienie przepisów powoduje wiele kontrowersji i trudności w praktycznym wypełnianiu obowiązków informacyjnych) 8 lipca 2016 r. na łamach serwisu PAP Biznes pojawiła się opinia regulatora pt „Rozporządzenie MAR zmienia zasady raportowania emitentów”. Zawarte w nim wnioski są na tyle istotne (m.in. kwestionują sens publikacji Indywidualnych Standardów Raportowania), iż mogą wpływać na praktyczne raportowanie pod nowymi regulacjami. Nie można zatem zostawić tego bez komentarza.

Nie zamieram polemizować z każdym zdaniem, które wywołuje mój sprzeciw i kontrowersje jako praktyka compliance – szczegółowe interpretacje zamieścimy zapewne z czasem w bazie wiedzy i naszych produktach informacyjnych, które powstaną już niebawem. W tym tekście skupię się na kilku najważniejszych aspektach, które poruszył autor tekstu, Pan Robert Wąchała, dyrektor Departamentu Nadzoru Obrotu KNF-u.

(…) w tym miejscu dochodzimy do konieczności udzielenia odpowiedzi na pytanie: jakie zmiany wprowadza rozporządzenie MAR w zakresie określenia tego co to jest informacją poufną? Analiza definicji zawartej w art. 154 ustawy o obrocie oraz definicji zawartej w art. 7 rozporządzenia MAR wskazuje, że są to w zasadzie tożsame pojęcia. Nie ma tu miejsca na udawadnianie tej tezy, ale warto wskazać, iż jest to pogląd wyrażany przez większość praktyków (…)

W branży compliance jestem prawie od dekady. Nasze środowisko nie jest zbyt ogromne i większość osób zna się osobiście, lub chociaż ze słyszenia. Chętnie poznałbym tych, zacytujmy „większość praktyków”, którzy podzielają powyższy pogląd giełdowego regulatora. Definicja informacji poufnej z art. 154 „Ustawy o obrocie” przez wiele lat obowiązywania poprzednich przepisów wzbudzała masę zastrzeżeń i wątpliwości co do identyfikacji zdarzeń (co jest informacją poufną, a co wręcz przeciwnie). Mimo tego, gdy zestawimy ją z definicją płynącą z jedynie obowiązującej obecnie regulacji, tj. art. 7 Market Abuse Regulation, poprzednia definicja prezentuje się jako w miarę jasna i klarowna. Natomiast elastyczność, „gumowatość”, ogromne znaczenie analizy nie tylko zdarzeń już zaistniałych, ale wymóg stawiania w trybie ex-ante cenotwórczych hipotez w nowych regulacjach definiujących informację poufną przekłada się czasem (sic!) na potrzebę posiadania przysłowiowej szklanej kuli przez emitenta, który poważnie podchodzi do kwestii wypełniania obowiązków informacyjnych. To jedne z największych zagrożeń, płynących z MAR-u. Konia z rzędem temu, kto ma stuprocentową pewność iż za każdym razem zrobi to właściwie, profesjonalnie i z zachowaniem należytej staranności.

Wielokrotnie w ostatnich miesiącach słyszałem, że Wortal Relacji Inwestorskich straszy, niepotrzebnie panikuje i wprowadza zbędny ferment, bo przecież „nic się nie zmienia” dla tych, którzy „robią to dobrze”. Nie mieliśmy i nie mamy potrzeby straszenia emitentów. To wszystko obecnie dzieje się już na naszych oczach.

(…) Pomoc organu nadzoru, zarówno krajowego jak i europejskiego będzie tu jednak ograniczona. Od dnia 3 lipca 2016 r. kompetencje państw członkowskich w zakresie stanowienia prawa krajowego w kwestiach uregulowanych rozporządzeniem MAR wygasły. KNF nie może zatem wydawać wiążących wytycznych w zakresie tej regulacji. Będzie jedynie dokonywała niewiążącej wykładni przepisów rozporządzenia MAR, przy czym należy pamiętać, że kwalifikacja danego zjawiska jako informacji poufnej może zostać dokonać tylko w oparciu o określony stan faktyczny. Na dzień dzisiejszy ze strony ESMA również nie można liczyć na publikację wytycznych w tym zakresie. (…)W ocenie, co jest informacją poufną pomocna może być natomiast dotychczasowa praktyka i dotychczasowe stanowiska KNF.(…)

Gdybym był złośliwy (a nie jestem) to zapytałbym – czy jeszcze kogoś dziwi Brexit czy rosnąca w Europie niechęć do unijnych instytucji? Z powyższym fragmentem idealnie korespondują kolejne cytaty. Początek tekstu:

8.07.2016, Warszawa (PAP) – „Rozporządzenie MAR zmienia zasady raportowania emitentów” – poniżej opinia Komisji Nadzoru Finansowego autor – Robert Wąchała, dyrektor departamentu nadzoru obrotu KNF.(…)

I sam koniec:

(Poglądy wyrażone w artykule są poglądami osobistymi autora i nie wyrażają oficjalnego stanowiska instytucji, w której jest zatrudniony)

Jak zatem emitent ma rozumieć powyższe dictum? Wszystko staje się „poglądem”? Nic nie będzie wiążące? Czy list z Komisji Nadzoru Finansowego również od teraz „łapie” się pod taką „niewiążącą” definicję i emitent z czystym sumieniem może go wrzucić do niszczarki bez otwierania? Oczywiście, to sarkazm i nikt zdroworozsądkowy tego nie zrobi, jeżeli miła mu własna skóra. Oczywiście, akt unijny ma najwyższą rangę i w sumie trudno mieć pretensje do KNF-u w tej sprawie. Ale jeżeli ESMA również nie stanie na wysokości zadania, to jedyne, co pozostaje, to postawić sobie pytanie o sens istnienia ww. instytucji w takim, a nie innym kształcie. Europejscy podatnicy powinni poważnie rozważyć „na zimno” powyższą kwestię.

I wreszcie „crème de la crème” powyższego artykułu… Indywidualne Standardy Raportowania.

(…) Na zakończenie chciałbym się odnieść do pewnego zjawiska, które pojawiło się na przełomie czerwca i lipca br. Kilkunastu emitentów opublikowało systemem ESPI raporty o przyjęciu tzw. ISR-ów. Dokumenty te zawierają przykładowe katalogi informacji poufnych, które niestety stanowią w znacznym stopniu powielenie katalogu informacji bieżących „gospodarczych”.

Czy taka lista to naprawdę zarzut?  Chyba jedynie dla tych emitentów, którzy w dokumencie ISR-u nie zawarli adnotacji iż NIE JEST to w żadnym wypadku zamknięta lista zdarzeń, gdyż priorytetowy jest  art. 7 MAR. i w procesie praktycznego wypełniania obowiązków informacyjnych jak najbardziej mogą pojawić się zdarzenia spoza takiej „listy”. Każdy rozsądny emitent (jak zakładam) nie wykonał ctrl c ctrl v, a do takiego, a nie innego rodzaju zdarzeń które pojawiły się na łamach ISR doprowadziła właściwie wykonana analityka z poprzednich lat raportowania. Bo właściwy ISR jest jedynie skutkiem, wynikiem dłuższego analitycznego procesu! Tam żadne ze zdarzeń nie powinno być umieszczone bez przyczyny. Niezależnie od tego, czy ISR sporządzono na bazie Ogólnych Standardów Raportowania, czy wewnętrznej analityce bez opierania się ww. standardzie. Tutaj warto się zatrzymać. OSR-ów nie stworzył „na kolanie” przysłowiowy Ziutek Bąbel z kolegami! W proces tworzenia zaangażowanych było wiele instytucji rynku kapitałowego i masa godzin konsultacji. Jeżeli taki dokument (jako baza) nie jest emanacją potrzeb racjonalnego inwestora, to co nią jest?

Ponadto w wielu wypadkach wskazano w nich określony a priori sztywny próg istotności przy dokonywaniu identyfikacji określonych „zdarzeń i okoliczności”, jako informacji poufnych. Tymczasem należy podkreślić, iż od dnia 3 lipca 2016 r. emitent jest zobowiązany każdorazowo do dokonania oceny danej sytuacji w oparciu o definicję informacji poufnej, określoną w art. 7 rozporządzenia MAR, oraz do przekazania do publicznej wiadomości informacji, która spełnia wszystkie elementy definicji informacji poufnej. Oznacza to, iż na emitencie spoczywa obowiązek bieżącego monitorowania tych „zdarzeń i okoliczności” oraz kwalifikowania ich w oparciu o przesłanki określone w art. 7 rozporządzenia MAR niezależnie od istniejącego (nawet przykładowego) katalogu informacji poufnych zawartego w ISR.

Powyższy fragment idealnie pokazuje skalę oderwania od rzeczywistości i praktyki funkcjonowania spółki giełdowej. Chętnie zobaczę w praktyce te zarządy, które za każdym razem siadają i dokonują interpretacji każdego zdarzenia o potencjalnej cenotwórczości. Jest to w większości przypadków w praktyce niemożliwe, doprowadzając do sparaliżowania funkcjonowania emitenta. Bo zarządy:

  • uważają, że mają od tego specjalistów i nie zajmują się szczegółowo takimi tematami,
  • kompletnie ich to nie interesuje (błąd, ale tak czasem też niestety się zdarza),
  • są skupieni na robieniu biznesu i generowaniu wartości dla akcjonariuszy, a nie karmieniu monstrualnej biurokracji rodem z Orwella.

Wprowadzenie w praktyce takich regulacji musiałoby w praktyce oznaczać wprowadzenie procedur, które generować będą przepływ informacji na poziomie szybkości komputera kwantowego, prezesa i wszelkich decydentów (koordynujących działy w których powstają informacje potencjalnie cenotwórcze) dostępnych na każde skinienie działów compliance i zatrudnienie sztabu doradców wszelkiej proweniencji. Zejdźcie na ziemię, Panowie.

Ponadto nie można tego dokonywać w oparciu o określony a priori sztywny próg istotności. Trudno jest bowiem uzasadnić stanowisko, że przykładowo zawarcie umowy o wartości 10,01 % kapitałów własnych już jest informacją poufną, a zawarcie umowy o wartości 9,99 % kapitałów własnych jeszcze nie. Trudno jest również uzasadnić uzależnienie uznania zawarcia danej umowy za informację poufną jedynie od wartości tej umowy, gdy tymczasem czynnikami determinującymi takie uznanie mogą być inne okoliczności (np. klauzule dodatkowe umowy). Wprowadzać to może inwestorów w błąd odnośnie sposobu realizacji przez emitentów obowiązku, o którym mowa w art. 17 ust. 1 rozporządzenia MAR.(…)

Reasumując – tak się gra, jak przeciwnik pozwala. Jeżeli takie jest „prywatne” stanowisko regulatora, to moim zdaniem rozsądne pozostaje wstrzymanie się z oficjalną publikacją Indywidualnych Standardów Raportowania. Wielka szkoda, bo nic tak nie ułatwiłoby życia inwestorom jak jasna i klarowna polityka informacyjna spółki dostępna w erze MAR. Oczywiście nie znaczy to że tworzenie ISR nie ma sensu. Ma i to spory. Jako dokument wewnętrzny spółki. Poufny. Przynajmniej do czasu, gdy pojawi się nowe „prywatne” stanowisko KNF…

Z całym tekstem możecie zapoznać się TUTAJ. Chętnie poznam Wasze zdanie na temat temat. Zapraszam do komentarzy.

„Powyższy artykuł zawiera prywatne stanowisko redaktora naczelnego Wortalu Relacji Inwestorskich i nie stanowi jakiejkolwiek wiążącej interpretacji” : )

Grzegorz Surma

Print This Post Print This Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sixteen + 2 =