„Jesteśmy zachwyceni sami sobą. To smutne” – wywiad z Uzo Borewiczem, branżowym blogerem. Cz. 2

/Grzegorz Surma/ Zmieniając trochę temat: jak postrzegasz polską branżę relacji inwestorskich? Moim zdaniem wiele nas dzieli od Zachodu. O wiele więcej niż np. polski PR (mimo że okres istnienia obu branż jest w naszym kraju relatywnie podobny). Nawet nie mamy żadnego branżowego stowarzyszenia. Czy twór taki jak PiRi jeszcze egzystuje?

/Uzo Borewicz/ Myślę, że na każdą branżę największy wpływ ma ilość pieniędzy, która czeka w puli i ilość fachowców. To jest największa różnica między PR, a IR. Zauważ, że zrekrutowanie dobrego specjalisty w IR jest wyzwaniem. Przy PR sztuką jest odpędzanie się od kandydatów do pracy. IR to towar deficytowy, za który dobrze się płaci. Więc ludzie zajęci zarabianiem, nie mają już mocy do angażowania się w inne aktywności. To jest czas czerpania korzyści. Co więcej, chyba nie ma chęci. Po co wpuszczać nowych i dzielić się tą cenną wiedzą? Są może dwie, trzy podyplomówki w tej dziedzinie. Jesteśmy zawodem dość hermetycznym i dumnym. Jesteśmy zachwyceni sami sobą. To smutne.

A czy PIRI jeszcze istnieje, nie wiem. Ale to nie jest jedyne stowarzyszenie w naszej branży. Fakt, że pytasz akurat o PIRI świadczy o nim dobrze. Reszta widocznie w ogóle nie zarysowała się zbyt wyraziście w świadomości branży. Jest rzeczywiście bardzo słabo.

O ile wiem, PiRi nie ma obecnie aktywnej domeny – wystarczy zerknąć na piri.pl, by ocenić ich obecny potencjał. Co do zarobków w IR – no, nie byłbym aż takim hurraoptymistą, mówiąc o zarobkach etatowych IR-owców. W początkach istnienia wortalu zrobiłem ankietę na ten temat, większość odpowiedzi oscylowała +- w okolicach średniej krajowej – a nie jest to powalająca suma, nie uważasz? Chyba że popatrzymy z perspektywy warszawocentrycznej lub WiG20 czy 30, ale i to nie jest regułą. Doradztwo to inna sprawa, to fakt. Wielu emitentów traktuje swe obowiązki informacyjne jako dopust boży, więc z jakiej racji mieliby Twoim zdaniem inwestować w dział IR? Opinie z rynku, które do mnie docierają potwierdzają powyższą tezę.

Etatowcy to przyszli doradcy. Wielu niedługo przejdzie na „drugą stronę mocy”. Oczywiście, masz rację – istnieje przepaść między Warszawą i spółkami z innych województw oraz przepaść między doradcami zewnętrznymi, którzy pracują przy debiutach, emisjach i innych projektach tego typu, a specjalistami, którzy co roku tłuką przez ESPI ten sam zestaw obowiązkowych informacji i twierdzą, że źli inwestorzy nie chcą z nimi rozmawiać. Jak w każdym zawodzie – jest duża rozpiętość zarobków i duża rozpiętość kwalifikacji. A jeśli taki specjalista jest dobry i ma ambicje „robić dobry IR” to natychmiast niech szuka lepszej pracy.

Bo dobrych brakuje.

Porozmawiajmy zatem chwilę o rekrutacji w IR. Jeżeli ktoś chciałby skorzystać jedynie z ogłoszeń zewnętrznych, nie jest rozpieszczany – takich ofert nie ma wiele. Co mógłbyś poradzić takiej osobie? Jakie cechy powinien posiadać świetny specjalista IR?

To naprawdę trudny zawód. Łączy wiedzę prawną, finansową, psychologiczną i umiejętności komunikacyjne. Czyli nie ma studiów, które przygotują nam gotowego specjalistę ds. IR. To musi być człowiek, który lubi ludzi, potrafi pracować z nimi i dla nich, również w stresie. To osoba, która potrafi dostosować informację do odbiorcy oraz rozumie mechanizmy rynku i finanse.

Mam wrażenie, że wszyscy zapominamy, że ten zawód ma w nazwie „relacje”. Tu prawnik nie da rady, jeżeli ma „klapki na oczach” i jest jedynie nastawiony na wypełnianie obowiązku informacyjnego. Księgowy, czy finansista również wysiada, bo interesują go wskaźniki i jak jest zysk to nie ma już nic do powiedzenia, bo przecież jest zysk. PR-owiec też będzie słaby, bo najczęściej nie ma wiedzy prawnej i ekonomicznej. Psycholog biznesu również nie da rady, choć jest moim zdaniem blisko ideału, w końcu jest od „relacji”, ale brak mu wiedzy o rynku kapitałowym. Trzeba więc kształcić nowych ludzi, którzy będą łączyć te wszystkie dyscypliny, lub tych, którzy są dokształcać w tych poszczególnych dyscyplinach. Szkolenia, które proponuje rynek powinny obejmować wszystkie te dziedziny.

Słusznie, bo to dziedzina interdyscyplinarna i unikalna. Zakres wiedzy, który trzeba posiadać by robić to naprawdę dobrze przekracza wielokrotnie umiejętności przeciętnego PR-owca czy specjalisty social media (pozostając przy najmodniejszych obecnie branżach).

Jak z Twojego doświadczenia skutecznie (po pierwsze) szukać pracy w branży, po drugie – wejść do branży, będąc jeszcze zupełnie „zielonym”?. Kolędować po spółkach (mailowo i osobiście) ze swoimi dokonaniami? Niektórzy, których znam, w ten sposób właśnie wydeptali sobie etat.

Jest to jakieś rozwiązanie. Ale rynek pracy się zmienia i ostatnio pojawia się sporo ogłoszeń z branży, co widać na różnych portalach z ogłoszeniami. Jeśli ktoś jest z branży i coś w życiu zrobił, to raczej nie będzie miał kłopotu z pracą. Wiele spółek debiutuje, aktywność w społeczności branżowej też pozwala na łatwiejsze znalezienie pracy.

Trudniej mi doradzić komuś, kto dopiero chce zacząć pracę. Na pewno trzeba skończyć jakąś podyplomówkę. Czy to będzie SGH, czy SWPS, nie ma znaczenia. Ważne, by wykazać się zainteresowaniem i wiedzą z tego obszaru. I pukać do wielu drzwi. Dobrych branża wciągnie. Ale musi ich zauważyć.

Co do tematu studiów podyplomowych, o których wspomniałeś, zawsze mnie zastanawiało, że idea (słuszna!) ich założenia nie wyszła do tej pory poza Warszawę. Były przymiarki w Krakowie, ale nieudane. Jak myślisz, z jakiego powodu? Po drugie – wiele osób z branży nie ma tych studiów i nie zanosi się na zmianę w tym kierunku. Czyżby Spółki niechętnie wykładały pieniądze na kształcenie swego personelu?

Centrum giełdowe jest w Warszawie, co tu się oszukiwać. Pewnie stąd trudności studiów spoza Warszawy. Próbował Kraków, teraz próbuje Wrocław. My uczyliśmy się na własnych błędach, bo kiedyś nie było innych możliwości. Te studia są chyba przeznaczone dla osób, które zaczynają przygodę w tej branży. Ale ile osób spoza branży wie, czym w ogóle są jakieś relacje inwestorskie? Tę nazwę znają chyba poza nami tylko inwestorzy i to bardziej doświadczeni. A skoro studenci nie wiedzą, że coś takiego istnieje, jak mogą chcieć pracować i szkolić się w tym zawodzie?

Z innej beczki – w naszych realiach praktycznie widać dwa modele prowadzenia działań IR: program minimum, czyli jeżeli nie musimy, to nie mówimy (a nawet jak musimy, to lekko „naginamy” prawo), albo trochę ponad minimum (mówimy więcej, ale też bez przesady), oraz pełny IR (to głównie WiG20, ale oczywiście nie wszyscy).

Którego modelu jesteś zwolennikiem? Czy nie jest też tak, że emitent przechodzi (albo powinien) pewną metamorfozę: od momentu IPO, kiedy nieufnie jeszcze patrzy na korzyści płynące z transparentności, po zmianę w mentalności, zakresie działań, nastawienia do codziennych obowiązków wraz z nabywanym doświadczeniem w branży?

Uważam, że najważniejsza jest spójność komunikacji w czasie i rozsądek w zakresie informacji. Spółki zawsze ewoluują po IPO, często pod wpływem informacji zwrotnej z rynku, czyli od inwestorów, instytucji, mediów. Dojrzewają po jakimś czasie, uczą się i niestety często wpadają w złą manierę ukrywania się za „informacjami poufnymi”. Mam wrażenie, że spółki po prostu nie widzą korzyści z transparentności. Oczekują szybkich efektów swoich działań, a w IR te efekty nie przychodzą szybko. To je demotywuje.

Właśnie, skupmy na tej informacji. Czyżby z dniem 3 lipca 2016 roku nadciągał informacyjny kataklizm i emitencka cisza? Wówczas w życie wchodzi paneuropejska Dyrektywa Market Abuse. Nie chciałbym jej tu omawiać punkt po punkcie (niedługo obszerna publikacja na ten temat u nas), ale skupić się na najważniejszej istotnej zmianie: zniknięciu większości obligatoryjnych obowiązków informacyjnych w zamian za poszerzenie definicji informacji poufnej.

Jakie może to przynieść perspektywy polskiemu rynkowi kapitałowemu, który nadal nie ustalił, czy raporty kwartalne zostaną chociażby jako fakultatywna wartość dodana dla inwestorów (piję do Dyrektywy Parlamentu Europejskiego z 22 października 2013 r. oraz zakazu ustanawiania przez Państwa macierzyste obowiązków publikacji raportów okresowych innych niż raporty roczne i półroczne.) W drodze wyjątku od tego zakazu dyrektywa przewiduje możliwość nałożenia przez poszczególne państwa obowiązku przekazywania innych raportów okresowych niż wyżej wymienione, ale pod warunkiem, że nie będą one stanowić nieproporcjonalnego obciążenia finansowego, w szczególności dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz że treść wymaganych dodatkowych informacji finansowych będzie proporcjonalna do czynników przyczyniających się do podejmowania decyzji inwestycyjnych przez inwestorów.

Sam się zastanawiam, czy nie skończy się to wielkim „bum” : )

Możliwe, że skończy się to dokładnie na niczym, że to wiele szumu o nic. Stara gwardia będzie raportować wg starych zasad, nowi będą uczyć się od starej gwardii tzw. niepisanych zasad. KNF będzie się musiał oprzeć na tzw. praktyce rynkowej. To będzie bardzo powolna zmiana, myślę, bez większych perturbacji.

Czyżbyś był aż takim optymistą? Ja stawiam, iż część zamilknie na dużo dłuższe okresy, niż obecnie. Pozostała część zachowa się zapewne jak tak wspomniałeś. Zakładam, że niedługo KNF przedstawi swoje oficjalne stanowisko w kwestii sprawozdawczości kwartalnej. To może istotnie pomóc rynkowi w pierwszych miesiącach po obowiązywaniu nowego prawa.

Zobaczymy. Myślę, że to będzie dobry test dla rynku i jasna informacja dla inwestorów, w które spółki należy inwestować. Obstawiam, że stare nawyki wygrają. Będzie może tylko większa dysproporcja komunikacyjna pomiędzy nowymi emitentami, a tymi, którzy debiutowali w starej rzeczywistości prawnej.

Zakładam, że na korzyść emitentów z czasów obowiązkowego katalogu informacji z „checklistą”..

Też tak sądzę.

CDN

Uzo Borewicz – branżowy bloger, autor Matter of fact no. 212UV Od wielu lat zajmuje się relacjami inwestorskimi w spółkach giełdowych, zarówno tych notowanych na rynku regulowanym, jak i tych na NewConnect, czy na Catalyst. Ma za sobą wiele debiutów giełdowych, wiele lat tworzenia prospektów emisyjnych, raportów giełdowych i innych dokumentów przeznaczonych dla inwestorów.

Grzegorz Surma

Print This Post Print This Post

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 + 10 =