Co dalej z polską Giełdą?

Podczas ostatniego katowickiego Europejskiego Kongresu Gospodarczego padło wiele ważnych zdań odnośnie przyszłości polskiej giełdy oraz rynku kapitałowego. To na tyle istotny temat, iż uznaliśmy, że warto go uzupełnić o kilka naszych branżowych obserwacji.

 

Polska giełda nie ma szczęścia do władzy, która rozumie w pełni szanse, jakie daje rynek kapitałowy. Nie mówię tu tylko o obecnie rządzących. To nasze największe przekleństwo. Niektórzy traktują parkiet jak dom gry, szulernię, na której nie ma żadnych zasad i wygrywa sprytniejszy, bezwzględniejszy, bardziej zdeterminowany, idący „po trupach”. Takie rozumowanie to w mojej opinii kompleta aberracja, biorąc pod uwagę obecne przeregulowanie naszego rynku kapitałowego. Inni patrzą na GPW z niechęcią i nieufnością, trzymając się z dala od tego „niebezpiecznego miejsca”, którego nie rozumieją i nie dają sobie odrobiny szansy, by ją zrozumieć. A jaki obraz mamy obecnie? Coraz więcej spółek rozważa sens swojej dalszej obecności na parkiecie. Ich zdaniem koszty przeważają korzyści i prestiż, płynący ze statusu bycia Emitentem. Czy to naprawdę powinno dziwić? Giełda nie jest już „sexy”. I śmiem twierdzić, że mało kto ma realny pomysł na to, by przywrócić jej dawny blask..

Zacytujmy w tym miejscu Twittera redaktora Adama Torchały z redakcji Bankiera (cytat, który padł podczas tegorocznego konferencji WallStreet22 w Karpaczu)

Biegunka regulacyjna. Przepisy porozrzucane po różnorakich aktach prawnych. Sankcje wobec osób fizycznych i prawnych, realnie przekraczające możliwości i zarobki polskich emitentów. Sankcje, których realne wyegzekwowanie byłoby prostą drogą do upadłości przedsiębiorstwa, jak również upadłości konsumenckiej. Nic dziwnego, że nastroje na rynku są raczej minorowe. Takie stopniowe dokręcanie śruby regulacyjnej przypomina mi dowcip o gospodarzu, który pewnego dnia wpadł na wspaniały, „racjonalizatorski” pomysł i zapragnął oduczyć swego konia jedzenia. Wszystko szło mu jak po maśle, przez pierwsze siedem dni. Ósmego dnia koń wziął i opuścił ten padół. Wnioski proszę wyciągnąć na własną rękę.

Bo ostatni zgasi światło.

Jakiś czas temu redaktor Krzysztof Stanowski na łamach swego serwisu Weszło.com (polecam, swoją drogą, podobnie jak świetne internetowe radio sportowe Weszło.fm) opublikował bardzo ciekawy tekst o uzdrowieniu polskiej ligi, która cierpi na wiele patologii i przypadłości. Jeżeli ciekawi Was przedstawione przez Stanowskiego panaceum na nasze ligowe patologie, cały tekst znajdziecie TUTAJ. Jest bardzo inspirujący, nowatorski, w naszych realiach odkrywczy, z wizją.

Takiej dalekosiężnej wizji również potrzebuje polski rynek kapitałowy i warszawski parkiet. Żadna tego typu wizja nie zmaterializuje się jednak bez konsensusu, wypracowanego przez wszystkie środowiska, którym na rozwoju polskiej giełdy zależy. Inwestorzy, Emitenci, decydenci, nadzorca, doradcy, domy maklerskie, fundusze, sympatycy etc. –  jednym słowem wszyscy, w jakikolwiek sposób zaangażowani w polską giełdę.

Jeżeli nie zaangażujemy się wszyscy, nie wypracujemy wspólnej platformy dyskusji, na której żadne istotne środowisko nie zostanie pominięte, możemy jedynie pomarzyć o odzyskaniu blasku przez polską giełdę. Czy będzie to kongres, konferencja, szereg spotkań – na tę chwilę za wcześnie by ustalać szczegóły. Liczę również na mądrych dziennikarzy, którzy również będą lobbowali za podobnym rozwiązaniem wielu problemów. Inaczej ugrzęźniemy w mistrzowskiej bezczynności, przerzucając się receptami i pomysłami, z których na dłuższą metę niewiele wynika. Zakładam, że nikt z nas tego by nie chciał. Bo wbrew pozorom polska giełda nam się udała i uznaję ją za sukces polskiej transformacji gospodarczej. Jeden z tych, z których w pełni możemy być dumni – a tak wiele ich nie mamy..

Nie zaprzepaśćmy tego.

Grzegorz Surma

Print This Post Print This Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sixteen − nine =