Balance of power w IR – byt idealny, czy realna możliwość?

Praca managera IR w dużym stopniu bywa podobna do pracy sapera. Czasami ma możliwość popełnienia tylko jednej pomyłki. Druga szansa może już nie zaistnieć. Dodatkowo IR-owiec jest narażony na wiele nacisków i prób wpływania na jego opinie, prawne interpretacje dot. przepisów i dziesiątki innych codziennych zawodowych utrudnień. Czy istnieje zatem możliwość zachowania swoistej równowagi sił podczas wykonywania codziennych obowiązków?

Porównanie z saperem może wydawać się trochę na wyrost (wszystko zależy od polityki i sprawowania obowiązków przez zarządy), ale moim zdaniem ma rację bytu. Potencjalnych sytuacji konfliktowych mogą być dziesiątki. Przykłady? Spółka podpisała skomplikowaną umowę z jednym z banków lub ważnych kontrahentów. To wyjątkowo istotna umowa dla przyszłych przychodów spółki. Zarząd spędził wiele godzin na negocjacjach i ustaleniach z drugą stroną. Zysk może bardzo istotnie wpłynąć na wynik przedsiębiorstwa, dlatego całe przedsięwzięcie jest traktowane jako absolutny priorytet, oczko w głowie prezesa.

Nagły telefon

Tekst takiej umowy może liczyć od kilkunastu do kilkudziesięciu stron. Specjalista IR rozpoczyna zatem skrupulatną lekturę niniejszego dokumentu, by w pełni profesjonalnie przygotować raport bieżący. Co się dzieje dalej? W trakcie przygotowań dzwoni bank/ważny kontrahent i sugeruje, by pewne rzeczy jednak nie pojawiły się w raporcie. Bo, wiecie,  w imię dalszej owocnej współpracy, może tym razem stworzycie bardziej lakoniczną publikację? Przecież nikomu nic się nie stanie, informacja trafi na rynek.

Jak powinno reagować się na takie argumenty? Warto zacząć od tego, czy druga strona powinna być zawiadomiona wcześniej o fakcie, iż istotne warunki umowy będą przedmiotem giełdowej sprawozdawczości. Jeżeli stroną umowy jest instytucja publiczna (przykładowo: spółka wygrała przetarg publiczny, organizowany na podstawie Prawa Zamówień Publicznych) nikt nie ma obowiązku zawiadamiania drugiej strony. Dlaczego? Powód jest prozaiczny. Instytucje publiczne z zasady zobowiązane są do pełnej transparentności – funkcjonują przecież z pieniędzy podatników. Nie ma obowiązku, by wcześniej składać im takie zawiadomienie. Nie od rzeczy jest jednak wprowadzenie do umowy (na wstępnym etapie jej tworzenia i negocjacji) informacji o fakcie, iż podmiot jest spółką publiczną, na której ciążą określone obowiązki informacyjne. To już zadanie IR-owca, który powinien tą informację niezwłocznie przekazać do działu prawnego spółki i zwrócić na ten fakt uwagę swojego bezpośredniego przełożonego.

KNF-owi świeczkę, a Prezesowi ogarek

Co zrobić w przypadku, gdy z takim zapytaniem zwraca się do działu IR komercyjny kontrahent/bank? Grzecznie ale i stanowczo zakomunikujmy, że na rynek trafią te istotne informacje, które wymagane są z mocy ustawy. Jako IR-owiec możemy bowiem dysponować checklistą, która służy nam do weryfikacji raportów. Takie narzędzie przydaje się tym bardziej w przypadku, gdy tworzymy jedne z najtrudniejszych raportów bieżących (z reguły bardzo rozbudowane, pełne specjalistycznych finansowych terminów i definicji umowy z bankami do takich należą). Mądry Zarząd zdaje sobie sprawę z roli relacji inwestorskich i nie będzie falandyzował prawa ani naciskał na swój dział IR. Dobrze wie, że tego typu działania mogą skończyć kiepsko.

Nie dla IR-owca, ale osobiście dla członków Zarządu. Ich podpisy figurują przecież pod raportami, które trafiają na rynek, nieprawdaż?

Gdy Prezes mówi „stop!”

Dyskutujmy i przekonujmy. Czasem nawet ostrzej, niż zwykle. Przedstawiajmy potencjalne konsekwencje dla spółki. W dużym stopniu ten konflikt interesów będzie istniał zawsze. Interesariusze rynku kapitałowego będą chcieli przecież poznać jak najwięcej istotnych, cenotwórczych informacji, które z punktu widzenia spółki mogą stanowić duży prezent dla konkurencji. Sytuacja analogiczna do konfliktu pracownik (chcący zarabiać jak najwięcej i mieć wiele dodatkowych benefitów związanych ze stanowiskiem) a pracodawca (chcący zatrudnić najlepszego fachowca i jednocześnie ograniczyć koszty do minimum).

Nie  zadowolisz wszystkich…

Tutaj nie ma łatwych rozwiązań – jednakże zawsze należy pamiętać o hierarchii wartości. Komisja – Spółka. To KNF jest głównym weryfikatorem dla spółki. Nie bezpośredni kontrahent. Gdy to przeszkadza i stanowi problem, może czas już opuścić giełdowy parkiet? Równowaga sił jest wartością, ale nie jest celem samym w sobie. IR-owiec nie pobiera przecież swojego wynagrodzenia za możliwość zadowolenia każdej ze stron, a prowadzenie polityki informacyjnej zgodnym z giełdowym prawodawstwem. Mimo iż czasami którąś ze stron może to „zaboleć”..

Ale to już temat na zupełnie inny artykuł.

Grzegorz Surma

Print This Post Print This Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

7 + twelve =